Przejdź do głównej części strony

INTERIA.PL - Portal internetowy
Wiadomości Małopolskie

Nawigacja

Serwisy skojarzone

Górne menu

Kraków zbulwersowany reklamą o dziewicy

- Skandal, świętokradztwo i obrzydliwość - tak mieszkańcy Krakowa komentują reklamę ubrań marki House.

W dawnej stolicy nie cichną komentarze zbulwersowanych mieszkańców / fot. P. Palmowski
W dawnej stolicy nie cichną komentarze zbulwersowanych mieszkańców / fot. P. Palmowski /INTERIA.PL

Chodzi o plakaty, na których widać, jak młoda dziewczyna trzyma w ręce przedmiot przypominający różaniec. Obok hasło "Strzeż mnie, Ojcze" nasuwa jednoznacznie religijne skojarzenia.

Na innych plakatach widać, jak dziewczyna i chłopak oblizują swoje palce, a pikanterii dodaje podpis głoszący:

Co sądzisz o tej reklamie?





Co sądzisz o tej reklamie?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany

Zobacz wyniki

- "Jest 69 sposobów na zachowanie dziewictwa". Krakowianie urażeni treściami zamieszczonymi na billboardach ślą protesty do Rady Etyki Mediów - pisze "Gazeta Krakowska".

- To obrzydliwe - mówi 32-letnia Zofia Jordan, mieszkanka miasta. Skąd taki pomysł na reklamę ubrań i co to ma znaczyć? Przecież to może obrażać uczucia religijne wielu osób - dodaje. Niezbyt zachwyciła także reklama na uchwytach w autobusach MPK.

- Napis "Kto jest dziewicą, ręka do góry" mnie nie śmieszy - dodaje 70-letnia emerytka Anna Walczak.

- Te reklamy są... dziwne. Naruszają zasady dobrego smaku i dlatego są protesty - dodaje Jakub Mlost, prezes Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Archidiecezji Małopolskiej.

- Wiadomo, że jest liberalizacja pewnych dziedzin życia, ale te reklamy naruszają nasze wartości. Część młodych ludzi może obejrzeć plakaty i tylko się zaśmiać, ale jest to też psucie gustów i rynku reklamy, gdzie zresztą wszystko bywa dozwolone, a granice wciąż się przesuwają - dodaje.

Nie tylko billboardy House wzbudziły protesty krakowian. Marek Gancarczyk z MPK przyznał, że jego firma zgodziła się na "łagodniejszą" wersję reklamy House.

- Mamy jednak interwencje pasażerów, więc zastanawiamy się, jak sprawę rozwiązać - mówi. Do siedziby spółki Artman żadne oficjalne skargi nie nadeszły.

- Na razie czekamy na stanowisko Rady Etyki Mediów i wtedy podejmiemy decyzję, co zrobić dalej z reklamą - mówi Rafał Sajewicz z działu marketingu firmy.

- Zakładam też, że odpiszemy na mejle, jakie otrzymujemy od indywidualnych nadawców.

źródło informacji: Gazeta Krakowska

Więcej o:
krakow,
plakaty,
dziewczyna,
protesty,
Dr House,
reklamy

Dodatki


Twój komentarz może być pierwszy!

Aby dodać komentarz należy wypełnić pola treść i podpis.

Informacje dodatkowe