Sędzia ujawniła nazwisko świadka na posiedzeniu aresztowym. Teoretycznie ma takie prawo, ale pod warunkiem, że nazwisko tej osoby znajdzie się we wniosku o areszt.
Świadek nie dostał ochrony
Zgodnie z prawem, adwokat i podejrzany mogą zapoznać się z materiałem dowodowym, ale zawartym we wniosku. Wygląda więc na to, że sąd wyszedł przed szereg, bo we wniosku o areszt prokurator nazwiska świadka nie zamieścił.
RMF24: Jacek T. mógł podpalić nawet kilkadziesiąt aut
Sędzia Iwona Konopka podając więc nazwisko osoby, która wskazała Jacka T. jako podpalacza, mogła narazić ją na nieprzyjemności ze strony podejrzanego.
Co więcej, na policji przeprowadzono okazanie za tzw. lustrem weneckim, czyli zadbano, by podpalacz nie poznał osoby, która go rozpoznała. Sędzia jednak udaremniła te starania.
Świadek nie dostał ochrony. W prokuraturze reporter RMF FM usłyszał, że nie ma takiej potrzeby, bo osoba ta nie była przedmiotem gróźb ze strony podejrzanego. Czy jednak sam fakt, że ujawniono jej nazwisko wbrew woli prokuratury nie jest wystarczającym powodem do przyznania jej ochrony?
To syn znanego adwokata
Co ciekawe, jak ustalił reporter RMF FM, Jacek T. to syn znanego adwokata i byłego rzecznika dyscypliny PZPN, który został zatrzymany razem z Gromosławem Czempińskim w sprawie korupcji przy prywatyzacji Stoenu i wyszedł na wolność za poręczeniem majątkowym, a obecnie jest członkiem rady nadzorczej Legii Warszawa.
Spłonęło siedem samochodów
Do podpaleń doszło w sobotni wieczór w śródmieściu Warszawy. Zniszczonych zostało w sumie siedem aut. Policja, po analizie m.in. zapisów z kamer z ulicznego monitoringu i przesłuchań świadków, zatrzymała Jacka T. 23-latek nie przyznaje się do winy.
Mężczyzna był w przeszłości notowany za podobne przestępstwa. W 2011 roku został zatrzymany po serii podpaleń kilku aut na terenie Warszawy. - W zeszłym roku w Śródmieściu i Ursusie po dużej imprezie sportowej podpalił łącznie dziewięć pojazdów. Wtedy usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany - powiedział rzecznik KSP Maciej Karczyński.
Usłyszał zarzuty, wyszedł na wolność
We wtorek prokuratura postawiła Jackowi T. zarzut spowodowania pożaru, który zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób oraz spowodował znaczne straty. Prokurator wystąpił też do sądu z wnioskiem o areszt, ten jednak uznał, że wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie dozór policyjny.
- Prokuratura zdecydowała, że złoży zażalenie na tę decyzję sądu. W naszej opinii istnieje bowiem ryzyko, że podejrzany będzie próbować wpływać na świadków, którzy złożyli zeznania w tej sprawie i mataczyć w śledztwie. Areszt uzasadniony jest też karą, która grozi za zarzucony Jackowi T. czyn - do 10 lat pozbawienia wolności - powiedział Dariusz Ślepokura z warszawskiej prokuratury.
Sędzia ujawniła nazwisko świadka - podyskutuj o tym na forum.







~Bobo
KARDYNALNYCH błędów popełnionych w innych zawodach sędziowie nie znaleźliby okoliczności łagodzą...
~wnikliwyispostrz...
postepuje wiekszosc z tych, ktorzy
obejmuja jakas wladze, a nie sa w stu
procentach "czysci"! No...
~lolo
~tusia
celowo???
~WWW
~Przypominam.
wyroków, b. minister i "prawie" prezes - 2 wyroki
~ak
KOLEŻANKA.[PO 10LAT CIUPY]
WINNY -TEN CO ROZPOZNAŁ I PONIUSŁ KARE W RZECZ -POSPOLITEJ!!!!!!!ŻENA...
~zenek
kilkadziesiąt aut a potem wystąpi do Sądu z pismem że przejmuje całą odpowiedzialność za synusia...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »