Przejdź do głównej części strony

INTERIA.PL - Portal internetowy
Wiadomości Mazowieckie

Nawigacja

Serwisy skojarzone

Górne menu

Skandal w warszawskim sądzie

Jak ustalił reporter śledczy RMF FM, to sędzia wskazała nazwisko świadka, który rozpoznał podpalacza z Warszawy. Osoba ta nie ma ochrony, choć może istnieć zagrożenie ze strony wypuszczonego na wolność 23-letniego Jacka T.

W centrum Warszawy spłonęło w sumie siedem samochodów/fot. Bartłomiej Zborowski
W centrum Warszawy spłonęło w sumie siedem samochodów/fot. Bartłomiej Zborowski /PAP

Sędzia ujawniła nazwisko świadka na posiedzeniu aresztowym. Teoretycznie ma takie prawo, ale pod warunkiem, że nazwisko tej osoby znajdzie się we wniosku o areszt.

Świadek nie dostał ochrony

Zgodnie z prawem, adwokat i podejrzany mogą zapoznać się z materiałem dowodowym, ale zawartym we wniosku. Wygląda więc na to, że sąd wyszedł przed szereg, bo we wniosku o areszt prokurator nazwiska świadka nie zamieścił.

RMF24: Jacek T. mógł podpalić nawet kilkadziesiąt aut

Sędzia Iwona Konopka podając więc nazwisko osoby, która wskazała Jacka T. jako podpalacza, mogła narazić ją na nieprzyjemności ze strony podejrzanego.

Co więcej, na policji przeprowadzono okazanie za tzw. lustrem weneckim, czyli zadbano, by podpalacz nie poznał osoby, która go rozpoznała. Sędzia jednak udaremniła te starania.

Świadek nie dostał ochrony. W prokuraturze reporter RMF FM usłyszał, że nie ma takiej potrzeby, bo osoba ta nie była przedmiotem gróźb ze strony podejrzanego. Czy jednak sam fakt, że ujawniono jej nazwisko wbrew woli prokuratury nie jest wystarczającym powodem do przyznania jej ochrony?

To syn znanego adwokata

Co ciekawe, jak ustalił reporter RMF FM, Jacek T. to syn znanego adwokata i byłego rzecznika dyscypliny PZPN, który został zatrzymany razem z Gromosławem Czempińskim w sprawie korupcji przy prywatyzacji Stoenu i wyszedł na wolność za poręczeniem majątkowym, a obecnie jest członkiem rady nadzorczej Legii Warszawa.

Spłonęło siedem samochodów

Do podpaleń doszło w sobotni wieczór w śródmieściu Warszawy. Zniszczonych zostało w sumie siedem aut. Policja, po analizie m.in. zapisów z kamer z ulicznego monitoringu i przesłuchań świadków, zatrzymała Jacka T. 23-latek nie przyznaje się do winy.

Mężczyzna był w przeszłości notowany za podobne przestępstwa. W 2011 roku został zatrzymany po serii podpaleń kilku aut na terenie Warszawy. - W zeszłym roku w Śródmieściu i Ursusie po dużej imprezie sportowej podpalił łącznie dziewięć pojazdów. Wtedy usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany - powiedział rzecznik KSP Maciej Karczyński.

Usłyszał zarzuty, wyszedł na wolność

We wtorek prokuratura postawiła Jackowi T. zarzut spowodowania pożaru, który zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób oraz spowodował znaczne straty. Prokurator wystąpił też do sądu z wnioskiem o areszt, ten jednak uznał, że wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie dozór policyjny.

- Prokuratura zdecydowała, że złoży zażalenie na tę decyzję sądu. W naszej opinii istnieje bowiem ryzyko, że podejrzany będzie próbować wpływać na świadków, którzy złożyli zeznania w tej sprawie i mataczyć w śledztwie. Areszt uzasadniony jest też karą, która grozi za zarzucony Jackowi T. czyn - do 10 lat pozbawienia wolności - powiedział Dariusz Ślepokura z warszawskiej prokuratury.

Sędzia ujawniła nazwisko świadka - podyskutuj o tym na forum.

źródło informacji: RMF/INTERIA.PL/PAP

Więcej o:
sady,
podpalacz,
nazwiska,
sędzia,
nazwisko,
Warszawa,
pożar,
świadek,
podpalenia w stolicy

Dodatki



Informacje dodatkowe