Młodzież mogła uczyć się z używanych książek, a rodzice - zaoszczędzić spore sumy. MEN nie poczuwa się jednak do odpowiedzialności za tę sytuację. Można wręcz odnieść wrażenie, że resort Katarzyny Hall w zmuszaniu rodziców do wyrzucania pieniędzy w błoto nie widzi nic bulwersującego.
Posłuchaj relacji reporterki RMF FM Kamili Biedrzyckiej: ![]()
- Nie szukałbym niczyjej winy. Zawsze, kiedy pojawiają się nowe podręczniki, jest jakieś zamieszanie - mówi rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej Grzegorz Żurawski. Z jego słów wnioskować można jednak, że jeśli ktoś jest zamieszaniu winny, to raczej rodzice i nauczyciele.
- Wielu rodziców niestety nie czeka na informacje, które przekazują nauczyciele, a nauczycieli zachęcam też do uważnego sprawdzania wszystkich elementów związanych z procesem nauczania - dodaje Żurawski.






Twój komentarz może być pierwszy!