Z budynków ewakuowano ponad 180 rodzin. Niewiele ponad sto zamieszkało w nowych mieszkaniach, część z nich wciąż czeka jednak na przydział lokali - przebywają w hotelach, u bliskich, albo w wynajętych mieszkaniach. Po zburzonych domach został wielki, pusty plac.
- Zburzyliśmy te domy, które wskazał nam inspektor budowlany - powiedział reporterowi RMF FM Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej.
Ewakuacja mieszkańców zaczęła się latem
Okazało się, że z powodu wydobywania węgla pod miastem budynki są tak zniszczone, że nie nadają się do tego, żeby w nich mieszkać. Lokatorzy z dnia na dzień musieli spakować dobytek i wyprowadzić się.
W grudniu zaczęło się wyburzanie pustych domów. Teraz pustkę miejsca jeszcze bardziej podkreśla śnieg, który całkowicie zakrył ślady buldożerów, spychaczy i koparek, które przez kilka tygodni równały to miejsce z ziemią. Do zburzenia został jeszcze jeden blok w którym znajduje się kilkadziesiąt mieszkań. Część już jest pusta.
- Ci,którzy mogli już się wyprowadzili. My jeszcze czekamy - mówią mieszkańcy reporterowi RMF FM. - Los tego bloku też jest przesądzony. Musi zostać zburzony, a mieszkańcy będą musieli się wyprowadzić. Nie wiemy jeszcze tylko dokładnie kiedy - odpowiada Katarzyna Krzemińska z urzędu miejskiego w Bytomiu.
W zagrożonym rejonie nie będzie wolno niczego wybudować przez kilka najbliższych lat.






Twój komentarz może być pierwszy!